idea 2018

Taniec tradycyjny obecny jest na kartach polskich dziejów od samego początku – trudno znaleźć chociażby średniowiecznego kronikarza, który nie wspominałby o słowiańskich „pląsach” i „skokach”, zwanych później z niemiecka „rejami” i „tańcami”. Nic więc dziwnego, że historia polskich tańców tradycyjnych zdołała obrosnąć już w wiele mitów, stereotypów i fantazmatów, które powtarzane bezrefleksyjnie sprowadzają arcyciekawe zjawiska muzyczno-ruchowe do poziomu prymitywnych obrazów i wyświechtanych haseł. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić, ale na pewno należy wspomnieć o tych najważniejszych: o odwieczności znanych nam tańców tradycyjnych, ich niezmienności, ludowym pochodzeniu wszelkich form tanecznych, czy w końcu o autentyzmie czy też jego braku. Tymczasem taniec stanowi część życia ludzkiego, jego koleje potrafią więc być tak skomplikowane jak ludzkie życiorysy i dzieje całych społeczności, a często wzajemnie się z nimi przenikają.

Niestety aż po wiek XIX niewiele wiemy o tańcach chłopskich – wnioski wyciągamy z zaledwie kilku sytuacji tanecznych utrwalonych w ówczesnej ikonografii, kilkudziesięciu określeń przekazanych przez różnych pisarzy i bliżej nieokreślonej części z kilku tysięcy utrwalonych pismem tematów muzycznych. Wiele przemawia jednak za tym, że pierwociny większości zachowanych tańców tradycyjnych sięgają nie dawniej niż XVI wieku, przy czym wiele ze znanych nam gatunków wykształciła się lub została przyjęta dopiero w XVIII i XIX w. Więcej wiemy natomiast o chętnie opisywanej przez cudzoziemców kulturze tanecznej szlachty, która w XVII wieku zaczęła sobie zdawać sprawę z odrębności niektórych tańców swojskich od tańców innych narodów europejskich. Z dumą też prezentowała tańce polskie w czasie podróży zagranicznych, co wynikało z upowszechnienia się poglądów autorów takich jak Stanisław Orzechowski, Szymon Starowolski, czy Wojciech Dębołęcki, którzy w swoich książkach gloryfikowali polskość. Te nastroje od końca drugiej dekady XVIII w. wykorzystywali w swej polityce Sasi, którzy na drezdeńskim dworze nie tylko mile widzieli świeżo wykrystalizowaną, dworską formę poloneza i mazura, ale tańcom tym też przewodzili (będzie to naśladować także Stanisław August Poniatowski). Tańców tych, obok francuskich, angielskich i chłopskich z wybranych prowincji polskich uczono w konwentach szlacheckich pod okiem francuskich mistrzów tańca, za przyczyną których „mazurki i kozaki polskie (sic!) stały się tak sztuczne, że przewyższały swą pięknością, angielskie tańce” (H. Kołłątaj). Jak z tego widać już wówczas pod tym samym określeniem musiało ukrywać się kilka bardzo odmiennych zjawisk – ulubiona przez książąt saskich „Masura” daleka była zapewne od mazurka uczonego w kolegiach jezuickich i pijarskich, ten zaś ze względu na swoją „sztuczność” odbiegał od siarczystych mazurów tańczonych przez dziadów i ojców w „cichym dworku modrzewiowym”, a już kompletnie nie przystawał do tego, co tańczyli mazowieccy chłopi.

W XIX w. Polacy wkroczyli z poważnymi problemami – pozbawieni króla i swych praw oraz podzieleni między trzy organizmy państwowe szukali elementów kultury, które mogłyby wszystkich jednoczyć. Obok historii, języka i literatury za istotne uznano także muzykę i tańce, szczególnie te wiejskie. Jednocześnie tańce, które były emblematem, dumą narodową i elementem polityki państwowej uzyskały rangę „tańców narodowych”, cementujących i wyrażających Polaków. Wśród nich obok polonezów i mazurów znalazł się krakowiak, a w późniejszym czasie także kujawiaki, oberki i mazurki. Jakimi by owe mazurki nie były, to niezależnie od swego zróżnicowania pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi różniły się także pomiędzy generacjami, a w konsekwencji tego także pomiędzy regionami. Mazur szlachecki w początkach XIX wieku liczył sobie kilkanaście prostych figur, ale u schyłku swej olbrzymiej popularności na przełomie XIX i XX wieku już 150 (sic!), adaptując po drodze elementy kadryli, kontredansów, kotylionów, a nawet oberka czy krakowiaka. Przy tym z innowacji słynęło środowisko warszawskie (Karol Mestenhauser!), a Lwów, czy Poznań trzymały się starszych form. Zmiany zachodziły również w tańcach chłopskich. Już w 1829 roku Kazimierz Brodziński pisał mając na myśli mazurka przekształcającego się wówczas w podwarszawskich wsiach w oberka, że „przez sąsiedztwo z Niemcami, a raczéj przez wojska niemieckie, ten taniec między ludem stracił swój charakter i zmienił się w rodzaj niezgrabnego walca”. Z dzisiejszej perspektywy znaczne różnice dostrzegamy nie tylko pomiędzy opisami mazurków z XIX i XX w., ale możemy się o tym również naocznie przekonać porównując wykonania tych tańców w Radomskiem i na pograniczu łowicko-kujawskim. Od Kujaw po Rzeszowskie i Lubelskie możemy także obserwować ogromne zróżnicowanie regionalne oberka ze względu na rozwiązania przestrzenne, ruchy o charakterze urozmaicającym taniec, a także różnym podejściem do projekcji ruchu w pionie. Przy tym często bywa tak, że najstarsze i najbardziej pierwotne wersje tańca zachowały się na odległych peryferiach, podczas gdy w miejscu jego pochodzenia uległ on znacznym przeobrażeniom. Przykładem może być tu krakowiak, którego w dwóch-trzech, pierwotnych figurach tańczy się na Litwie, Białorusi, czy Ukrainie, podczas, gdy liczne jego małopolskie odmiany opisywane już przez Oskara Kolberga stopiły się w jedną, rozbudowaną formę, przekształconą na dodatek pod wpływem tańców narodowych.

Ale drogi tańca bywają czasami bardziej kręte. Mazurek i mazur przy okazji większych przemieszczeń Polaków kilkukrotnie wypływały poza granice kraju. W czasach Wielkiej Emigracji zachwycił się nimi Paryż, pałający sympatią dla szarmanckich, romantycznych i „szlachetnie” przegranych Polaków. Jednakże dla Francuzów styl tańców polskich był obcy i sprawiał wiele kłopotów wykonawczych. Od czego jednak kreatywność nauczycieli tańca – przez krzyżowanie gatunków uzyskano różnego typu prostsze tańce towarzyskie, takie jak walca-mazurkę (Henri Cellarius ok. 1845), polkę-mazurkę (bliżej nieznany Markowski ok. 1850), czy też warszawiankę (Alphonse Longueville w 1848). Wszystko co modne było w Paryżu robiło karierę międzynarodową – w ten sposób francuskie mazurki spotkamy od Chile i Peru po Filipiny, w tym, rzecz jasna, w Polsce. W kraju spotkać je można głównie na Śląsku i w Małopolsce, choć często ukrywają się one także pod bardzo niepozornymi nazwami (wielkopolskie w koło so kryńć, kaszubskie okrąc sę wkół, kurpiowski żuraw). Żeby sprawę bardziej skomplikować, należy dodać, że przyjęte przez chłopów wersje francuskich mazurek różniły się od mieszczańskich ze względu na inne stereotypy zachowań ruchowych, wynikających z codziennych czynności roboczych, przyjętych norm towarzyskich, czy sposobu manifestowania swojej pozycji społecznej. Ta uwaga dotyczy również innych tańców przyjętych przez chłopów od mieszczan, takich jak walce, polki czy kontredanse, które nieodmiennie „spolszczano”.

Tradycyjne tańce polskie miały także swoje kryzysy. Najpierw, w obliczu odzyskania niepodległości swoją funkcję i popularność zaczęły tracić tańce narodowe, które od zaniku uratowało wprowadzenie ich do programu nauczania szkół, a także lepsze lub gorsze prezentacje estradowe i sceniczne. Podobnych ratunków szukać musiały także wiejskie tańce tradycyjne, która zaczęły zanikać pod naporem kultury promowanej przez mass-media, nowych modeli gospodarczych, w końcu nowej obyczajowości. Jednak także dzisiaj dzieje polskich tańców tradycyjnych nie są zamkniętą kroniką dawnych zdarzeń. Otwieramy ją wciąż na nowo zapisując nowe karty własnym tańcem. Wiele wynika z tego, gdzie i od kogo uczymy się tańca, oraz o jakie inne style, odmiany, a nawet gatunki go wzbogacimy. Bo przecież każdy z nas wchodzi na parkiet z własnym, indywidualnym zestawem doświadczeń ruchowych – tanecznych i poza tanecznych – które na ogół mocno odbiegają od doświadczeń dawnych chłopów, mieszczan i szlachty, a często też innych uczestników zabawy tanecznej. Są to również ciekawe zjawiska warte obserwacji, zwłaszcza, że nieustannie pozwalają nam na odpowiedź na pytanie o to, kim tak naprawdę jesteśmy. A więc – „Grać kapela!”.

wydarzenia:

Nie odnaleziono wydarzeń!
Więcej

Aktualności:

Jesienna Edycja Festiwalu

23 – 24 listopada 2018 to data tegorocznej Jesiennej edycji festiwalu Wszystkie Mazurki Świata. Wszystkich już dziś zapraszamy, choć na program jeszcze chwilę musimy poczekać. 

Małe Mazurki – program

29 września podczas Małych Mazurków będziemy gościć artystów z Węgier – teatr muzyczny HolddalaNap Zenekar, Marię Bienias – mazowiecką śpiewaczkę, gawędziarkę i tkaczkę, muzykantów z Fundacji Braci Golec, Wesołe Mazurki z Pragi i teatrzyk Słuchaj Uchem.

Małe Mazurki

Przed nami jesienna edycja Małych Mazurków – atrakcje dla dzieci, rodziców i osób pracujących z dziećmi. Sobota 29 września w Muzeum dla Dzieci w Państwowym Muzeum Etnograficznym.

Share This